wtorek, 10 czerwca 2014

Kasza gryczana z klasycznym sosem pieczarkowym

Słońce nie oszczędza. Ponad 35 stopni na dworze i żadnej chmury na niebie, a ja muszę przyswoić solidną dawkę wiedzy na jutrzejszy egzamin.
Kiedy na dworze upał kompletnie odchodzę od jedzenia mięsa, serów i innych ciężkich rzeczy. Z racji, że przyjmuję leki- nie mogę biegać cały dzień tylko o zimnej wodzie (choć bardzo bym chciała!). 





Wymiennie jem kaszę z jogurtem oraz sosem pieczarkowym, którego smak pamiętam już od wczesnego dzieciństwa.

Pieczarki kochałam zawsze i wbrew przekonaniu, że dzieciom nie powinno dawać się grzybów- błagałam mamę, aby robila je na różne sposoby: sosy, marynowane, grillowane, faszerowane.



Klasyczny sos pieczarkowy robię tak, jak nauczyła mnie mama i babcia. Duszę, a kolejno podsmażam pieczarki na klarowanym maśle, dodaję cebulkę do zeszklenia. Wszystko to zalewam kwaśną śmietaną i doprawiam do smaku solą, pieprzem, chilli kajeńskim oraz odrobiną rozmarynu. Nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło mi się zagęszczać sosu mąką, choć wiem, że wiele gospodyń domowych właśnie tak robi. Dla mnie to totalnie zbędne kalorie.